logo poziom



logotyp

  • baner2.jpg
  • baner5.jpg
  • baner1.jpg
  • baner4.jpg
  • baner3.jpg

Zawał serca w większości przypadków nie powinien być końcem aktywności fizycznej. Przeciwnie! U wielu pacjentów staje się początkiem nowego życia.

 

Zawał serca u kogoś bliskiego oznacza, że teraz trzeba będzie o tę osobę wyjątkowo dbać. Nie narażać na stres, wyręczać w domowych obowiązkach, dostosować się do wolniejszego tempa życia. Czy na pewno?

 

- Nikt nie oczekuje, że pacjent po zawale wstanie następnego dnia i zacznie przygotowywać się do przebiegnięcia maratonu – śmieje się doktor Bartosz Topoliński, kardiolog. – Ale równie błędne jest oczekiwanie, że powinien zrezygnować z aktywności fizycznej, bo jego serce jest chore, co oznacza, że nie podoła większemu wysiłkowi fizycznemu. A serce właśnie po to zostało stworzone! Aby z wysiłkiem rozprowadzać krew po organizmie przez wiele lat. Pozbawianie prawie całkowicie obciążania serca prowadzi do zaburzeń w jego działaniu. Na zawał serca trzeba spojrzeć z szerszej perspektywy. Trzeba zadbać o cały układ krwionośny. Poprawić stan naczyń krwionośnych, zmieniając dietę, dostosować wysiłek fizyczny do możliwości serca. I ćwiczyć! Zgodnie z zalecaniami lekarza – dodaje.

Brak systematycznej aktywności fizycznej i siedzący tryb życia to jeden z głównych czynników ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia, czyli nadciśnienia tętniczego, choroby niedokrwiennej serca, miażdżycy, a także cukrzycy typu 2.

 

Aktywność fizyczna odgrywa więc niebagatelną role w profilaktyce pierwotnej tego typu schorzeń. Jednak w krajach Unii Europejskiej mniej niż 50% obywateli systematycznie podejmuje aktywność fizyczną w czasie wolnym.

 

Również w profilaktyce wtórnej, czyli u osób z obecnymi już chorobami układu sercowo – naczyniowego, rola regularnej aktywności fizycznej jest często niedoceniana. Badania wykazały, że regularna aktywność fizyczna pozwala na lepszą kontrolę ciśnienia tętniczego, aż u 75% pacjentów. U 35% pacjentów pozwala zmniejszyć śmiertelność z przyczyn sercowo – naczyniowych.

Według aktualnie obowiązujących wytycznych obowiązujących kardiologów, osoby zdrowe powinny tygodniowo poświęcać od dwóch i pół do pięciu godzin na wysiłek o intensywności umiarkowanej.

U rozwijającego się dziecka w macicy otwarty otwór owalny to prawidłowy stan,  z zapewniający przepływ krwi z ominięciem nieczynnych płuc w życiu płodowym, czyli przed nabraniem pierwszego oddechu.

 

Po narodzinach otwór ten, w ciągu trzech miesięcy, się zamyka, poprzez sklejenie blaszek. przegrody międzyprzedsionkowej. Do tej pory lekarze myśleli, że dzieje się tak u wszystkich ludzi, a brak zamknięcia otworu jest wadą. Zmieniły to ostatnie badania.

- Okazało się, że nawet 30 % populacji może przeżyć życie mając niezamknięty lub niedomknięty otwór owalny w sercu i co ciekawe, nie odczuwając przy tym żadnych niepokojących dolegliwości – opowiada doktor Bartosz Topoliński, kardiolog. – Dlatego tzw. drożny otwór owalny nie jest już przez większość lekarzy uznawany za wrodzoną wadę serca. Ponieważ dzisiejsza technologia pozwala na naprawdę dokładne, a jednocześnie nieinwazyjne, badanie serca, mam coraz więcej pacjentów, u których wykrywam niezamknięcie się otworu po narodzinach. Wykrywam oczywiście w różnym wieku. Również u osób prowadzących aktywny tryb życia, uprawiających czynnie sport. U ludzi, którzy nigdy nie skarżyli się na problemy z sercem. Problem zaczyna się, gdy dochodzi do powikłań – dodaje doktor Topoliński.

Grypa, a szczególnie powikłania po grypie, są bardzo niebezpieczne. Serce jest też narażone na powikłania po kontakcie z wirusem. Z pozoru niegroźna choroba, którą wiele osób bagatelizuje, może stać się przyczyną poważnych problemów zdrowotnych.

 

- I prowadzić nawet do stanu zagrażającemu życiu – mówi poważnie doktor Bartosz Topoliński, kardiolog. – Mam niestety sporą grupę pacjentów, którzy cierpią na powikłania po grypie. Są wśród nich tacy, którzy czekają na przeszczep serca! Niektórzy niestety zmarli. Dlaczego? Bo grypa to nie tylko gorączka i ból mięśni. Wirus grypy atakuje cały organizm w tym również mięśnie serca i może prowadzić do ciężkich uszkodzeń. Dlatego nie wolno choroby bagatelizować – dodaje.

Zaburzenia czynności elektrycznej i arytmie możemy podzielić na nadkomorowe, czyli takie które powstają w obrębie przedsionków serca. Na pojawiające się w węźle przedsionkowo – komorowym. I na arytmie powstające w komorach serca, czyli komorowe.

 

Wśród arytmii nadkomorowych najczęstsze to migotanie przedsionków, trzepotanie przedsionków, częstoskurcz przedsionkowo – komorowy, częstoskurcz AVRT. Najczęstsza arytmia w węźle przedsionkowo – komorowym to częstoskurcz węzłowy – AVNRT. Natomiast najpowszechniejsze zaburzenia rytmu komorowe to pobudzenia dodatkowe komorowe i częstoskurcze komorowe.

 

Wszystkie z nich można leczyć za pomocą farmakoterapii. Z mniejszą lub większą skutecznością. Najczęściej jednak farmakoterapia zmniejsza częstość nawrotów arytmii, ale nie usuwa jej całkowicie.

 

Czy sportowcy powinni być poddawani przesiewowym badaniom kardiologicznym? Uznaje się, że zawodowi sportowcy powinni, bowiem są obciążeni wyższym ryzykiem nagłego zgonu sercowego.

 

Czasami niektóre informacje medialne wprawiają w zdumienie ludzi, którzy nie uprawiają czynnie sportu. Piermario Morosini, 26-letni piłkarz drugoligowej drużyny włoskiej, w kwietniu 2012, podczas meczu, upadł na boisku i zmarł po przewiezieniu do szpitala. Kolarz, Joachim Halupczok zmarł podczas meczu piłkarskiego z powodu zapalenia mięśnia sercowego.

 

Nagły zgon sercowy u sportowców definiowany jest jako nie związane z urazem, nieoczekiwane zatrzymanie czynności serca, które następuje do sześciu godzin od wysiłku, u osoby dotychczas zdrowej. Zgon ma zazwyczaj miejsce w czasie wysiłku lub wkrótce po zakończeniu treningu lub zawodów.

Stymulatory to urządzenia niezwykle zaawansowane technologicznie. Zastosowane w nich cyfrowe elementy sterujące potrafią nie tylko stymulować serce w odpowiednim dla pacjenta rytmie, przyśpieszając np. stymulację podczas wysiłku, czy zwalniając podczas snu w nocy.

W poprzednim artykule przedstawiłem problem zaburzeń przewodzenia w sercu. Gdy są nieodwracalne, to główną metodą ich leczenie jest implantacją stymulatora serca. To niezwykle zaawansowane technologicznie urzadzenia. Czuwają, gdy stymulacja nie jest wymagana, co oszczędza baterię. Monitorują też parametry elektryczne stymulacji, dostosowując się do warunków. Potrafią wykryć arytmie serca, a niektóre z nich wyleczyć. 

Jeżeli chodzi o baterie, to te najnowsze wytrzymują bez problemu nawet 12-14 lat. Dla uspokojenia pacjenta należy dodać, że bateria taka nigdy nie wyładowuje się natychmiastowo, lekarz podczas kontroli jest zawsze dokładnie informowany, jaki jest przewidziany szacunkowy czas działania baterii.

Serce jest pompą, która poprzez zsynchronizowany skurcz przedsionków i komór przepompowuje w ciągu całego życia ogromne ilości krwi przez układ naczyń tętniczych, włosowatych i żylnych dostarczając tlen i składniki odżywcze do wielu tkanek. Dobowo przepompowuje około 7500 litrów – BECZKOWÓZ!

 

Aby jednak skurcz serca był synchroniczny i efektywny konieczny jest specjalny układ elektryczny sterujący. To węzeł zatokowy – naturalny rozrusznik serca. Wysyła jak metronom impulsy elektryczne nadając rytm pracy serca. I „kabelki” przenoszące ten impuls do miejsc docelowych, np. pęczek Bachmana w przedsionkach, węzeł przedsionkowo – komorowy i pęczki Hisa w komorach.

Niestety ten układ elektryczny też może się popsuć.

Skoki ciśnienia, zaostrzenie niewydolności serca, problemy z oddychaniem. To tylko niektóre problemy, z którymi zgłaszają się chorzy do lekarzy pierwszego kontaktu w upalne lato. Wysokie temperatury są niebezpieczne dla osób z problemami kardiologicznymi.

 

Wielu moich pacjentów nie lubi lata. Głównie z tego powodu, że osoby mające problemy z układem sercowo-naczyniowym źle znoszą upały. Oprócz codziennych dolegliwości, pojawiają się nowe, nierzadko bardzo pogarszające stan ich zdrowia.

Stosowanie leków bez konsultacji może źle się skończyć.

 

Jest wiele reklam leków sprzedawanych bez recepty. Czasami leki, nawet te wydawane na receptę, polecają sobie na przykład znajomi.

                                        

- Znam ten problem – mówi doktor Bartosz Topoliński, kardiolog. - Niestety, zdążyłem się już zetknąć z poważnymi powikłaniami, które mieli pacjenci po przyjęciu leku, który nie był dla nich przeznaczony. Wynika to z małej wiedzy na temat tego, jak działają leki. Lek lekowi nie jest równy! Na przykład leki na nadciśnienie. Jest ich bardzo wiele. Zawierają różne substancje, które w różny sposób obniżają ciśnienie krwi.Każdy z leków ma inne działanie na inne narządy. Lekarze to wykorzystują i np. łączą niektóre leki, by pewne niekorzystne działania znosiły. Są też leki, których nie wolno ze sobą łączyć. Leki mają różne dawki. Lek dobiera się do stanu zdrowia pacjenta, innych leków, które stosuje, wieku, a nawet aktywności w czasie dnia. Trzeba też pamiętać, że niektóre leki mają inne nazwy handlowe, ale taką samą substancję czynną. Dlatego nie przestrzegam przez braniem leku, który na przykład doskonale reguluje ciśnienie sąsiadce – dodaje.

Rejestracja

  

rejestracja

© 2015 Gabinet Kardiologiczny - Bartosz Topoliński. Wykonanie: Studio WWW | Tanie strony www

Szanowni Państwo, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Akceptuję pliki cookies