logo poziom



logotyp

  • baner2.jpg
  • baner4.jpg
  • baner3.jpg
  • baner1.jpg
  • baner5.jpg
W najnowszym numerze Primum Non Nocere, Biuletynu Bydgoskiej Izby Lekarskiej, można znaleźć wiele informacji o wirusie SARS-Cov-2 i powikłaniach po Covid-19. W tym tekst, w którym swoimi spostrzeżeniami dzieli się kardiolog, Bartosz Topoliński.

Najważniejsze, aby się nie zarazić. Jak się już zarazisz, to dobrze, jeśli nie ma poważnych problemów z oddychaniem.

 

Coraz częściej słychać głosy lekarzy, że przejście choroby to dopiero początek problemów dla niektórych pacjentów. I nie ma znaczenia, czy było ono bezobjawowe, łagodne czy skończyło się pobytem w szpitalu. U każdego z tych pacjentów mogą pojawić się powikłania. Niezależnie od wieku. Mogą, ale nie muszą. Dlatego każda z osób, które miały zdiagnozowany Covid-19 lub podejrzewają, że przeszły chorobę, powinna obserwować swoje zdrowie.

 

Pod czujnym okiem kardiologa.

 

- Od kilku miesięcy mam coraz więcej pacjentów, którzy mają kardiologiczne przypadłości po przebyciu choroby – mówi doktor Bartosz Topoliński. – Niektórzy z nich to moi stali pacjenci, u których choroba zaostrzyła ich stan lub pojawiły się nowe problemy z układem sercowo-naczyniowym. Jednak bardziej mnie niepokoi, że coraz więcej jest ludzi młodych, w sile wieku, którzy do tej pory nigdy nie mieli podobnych problemów. Dlaczego to takie ważne? Pacjent leczący się u kardiologa jest pod opieką specjalisty. Ma wyznaczone kolejne terminy wizyt, dba o siebie. Zna swój stan i każda zmiana sprawia, że szuka pomocy specjalisty. Inaczej jest u ludzi, którzy nigdy takich problemów nie mieli. Rzadko zdają sobie sprawę, że wirus mógł wyrządzić w ich organizmie większe szkody – dodaje.

Dorota Kowalewska – Zaszczepi się pan na Coronavirusa?

 

Bartosz Topoliński, kardiolog - Już się zaszczepiłem. Na szczęście lekarze są w tzw. grupie zero, czyli pierwszymi osobami w Polsce, które są szczepione.

 

Nie miał pan obaw dotyczących szczepionki? Internet jest pełen wypowiedzi osób, które podważają nie tylko to, że szczepionka jest bezpieczna, ale nawet samo istnienie pandemii.

 

Istnienie pandemii mogę potwierdzić osobiście. Pracuję w szpitalu z oddziałami covidowymi i widzę, ilu mamy pacjentów w bardzo ciężkim stanie z dodatnim testem na Covid-19. I rozwieję od razu kolejny mit, że wirus ten jest groźny tylko dla osób starszych lub z poważnymi chorobami towarzyszącymi. Jest groźny dla każdego z nas, ponieważ nikt nie wie, jak zareaguje jego organizm. Przez ostatnie miesiące widziałem wielu pacjentów, w tym młodych, nieobciążonych, wysportowanych, którzy z trudem łapali każdy oddech. A my lekarze, nie byliśmy pewni, czy ich uratujemy. Dlatego dla mnie szczepionka jest jedynym racjonalnym wyjściem. Jednak przyznaję, nawet do mnie, człowieka wierzącego w naukę, a nie w zabobony, dotarły mrożące krew w żyłach opinie o tym, co może stać się, gdy otrzymam szczepionkę.

 

Słyszałam, że szczepionka zmienia nasz materiał genetyczny. To brzmi groźnie.

 

Problemem w tych doniesieniach jest to, że często ludzie powołują się na różne, niezweryfikowane autorytety w świecie nauki. Przyjmują za pewnik doniesienia z niemedycznych portali internetowych. Żyjemy w czasach medycyny opartej na faktach ( tzw. Evidence Based Medicine). Oznacza to, że każde zalecenie, wskazanie lub przeciwwskazanie musi być poprzedzone i oparte na badaniach klinicznych. I do tej pory mamy badania kliniczne potwierdzające skuteczność szczepionki. W przypadku szczepionki Pfizera grupa badanych osób wynosiła 40 000, a w pozostałych szczepionkach około 30 000 osób. Były to więc duże badania kliniczne. Z drugiej strony nie ma żadnych badań potwierdzających teorie spiskowe. Poza tym, w tych doniesieniach uderza to, że są w nich używane trudne terminy medyczne. Komuś, kto nie ma wiedzy w tej dziedzinie, trudno jest oddzielić fikcję od prawdy. Pseudonaukowe wypowiedzi od opinii prawdziwego eksperta. A nawet, jeśli już wypowiada się ekspert i zachęca do szczepień, ich przeciwnicy uznają, że jest opłacany przez firmy farmaceutyczne lub jakieś tajne organizacje, które chcą w ten sposób kontrolować ludzkość. Z takimi ludźmi trudno jest rozmawiać, bo nie przyjmują racjonalnych argumentów.

 

I to wystarczyło, aby nie miał pan obaw?

 

Przyznam się, że rozmawiałem z kilkoma osobami, które dla mnie są autorytetami w immunologii, ale powód był nieco inny. Jestem alergikiem z przeszłością, a jednym z przeciwskazań do przyjęcia szczepionki jest wystąpienie reakcji anafilaktycznej. Wolałem się upewnić, że będę bezpieczny. Wszyscy ludzie, z którymi rozmawiałem, potwierdzili mi, że nawet u mnie, zaszczepienie się będzie bezpieczne

 

Było się czego bać?

 

Nie. Mam lekkie zaczerwienienie w okolicy wkłucia. Nic mi dodatkowego nie wyrosło i Internetu 5G też nie odbieram (śmieje się doktor). Ale, co najważniejsze, jeszcze miesiąc (druga dawka jest po 21 dniach) i będę miał mniejszy stres idąc do pracy. Jestem już bardzo zmęczony noszeniem maseczek, dezynfekcją, trzymaniem dystansu. Oczywiście przez najbliższe tygodnie nadal będę stosował wszystkie środki bezpieczeństwa, ale gdy zostanie zaszczepiona duża część populacji, będziemy mogli powoli wrócić do normalności. Przecież wszyscy tego chcemy. A jedyną szansą jest szczepionka.

 

 

 

Miłość podobno mieszka w sercu, ale kardiolodzy temu zaprzeczają i wskazują na mózg. Dlaczego więc zakochani mają tachykardię?

 

- Mózg umieszcza emocje w różnych częściach ciała – śmieje się doktor Bartosz Topoliński, kardiolog. – Oczywiście proszę nie brać moich słów dosłownie, ale chyba wszyscy wiemy, że chociaż wszystko dzieje się właśnie w mózgu, odczuwamy to w innych miejscach. Miłość, faktycznie czuje się w sercu, a strach umiejscowił się w okolicach brzucha. Jednak badając serce wiele razy, na różne sposoby. Dosłownie zaglądając do jego wnętrza za pomocą dostępnych urządzeń, nigdy miłości w nim nie znalazłem. Za to z rozmów pacjentami wiem, że każde serce niezależnie od tego, w jakim jest stanie fizycznym, odczuwa miłość. I to jeden z fenomenów natury, na które medycyna zapewne nigdy nie znajdzie odpowiedzi. Ale faktycznie obserwowałem nie raz pojawienie się przyspieszonego rytmu serca u pacjentów zakochanych – dodaje.

 

Odwiedź kardiologa. Z pozoru zdrowi ludzie czasami przypłacają życiem intensywne treningi.

 

Choroby serca nie zawsze dają widoczne objawy. Umiarkowany wysiłek nie szkodzi nie tylko zdrowym ludziom, ale również z poważnymi chorobami serca, a nawet po jego przeszczepie czy zawale. Jednak zwiększenie obciążenia serca, bywa zabójcze dla ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że mają wadę serca lub inny problem z układem sercowo – naczyniowym.

 

- Nie raz miałem do czynienia z pacjentem przywiezionym karetką, prosto z sali treningowej  - opowiada doktor Bartosz Topoliński, kardiolog. – Zaczynają trenować i nagle okazuje się, że pojawiają się problemy. Bywają też pacjenci, którzy niekoniecznie chcą przebiec maraton, ale uparli się przekopać spory kawał ogrodu. Wysiłek był za intensywny i serce odmówiło współpracy. Są to ludzie w różnym wieku i płci. Dlatego nie wolno myśleć, że zdrowe serce to przywilej ludzi młodych i sprawnych – dodaje.

Aktualnie tymczasowo w Przychodni Vitamed, ul. Kościuszki 35, Bydgoszcz. Rejestracja tel.: 720 888 928.

 

 

 

Chroni serce przed poważnymi powikłaniami.

 

- Lubię obalać mity – mówi doktor Bartosz Topoliński, kardiolog. – Jednym z nich jest, że szczepienie na grypę nie tylko nie chroni przed chorobą, ale również czasami ją wywołuje. To bzdura. Owszem zdażają się odczyny poszczepienne, ale na ogół są niewielkie. Wszystkim moim pacjentom i rodzinie zalecam to szczepienie i sam szczepię się co roku. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że grypa to groźna choroba, a powikłania po grypie są często groźniejsze niż sama grypa. Może dojść do zapalenia płuc i oskrzeli, zapalenia ucha środkowego, zapalenia mięśni, zapalenia mózgu, zespołu wstrząsu toksycznego czy zapalenia mięśnia sercowego i osierdzia. A to tylko niektóre z nich. Możemy im zapobiec szczepiąc się – dodaje.

 

Jedną z najważniejszych cech wirusa grypy jest jego zmienność antygenowa, więc konieczne jest coroczne powtarzanie szczepień. Szczepienie nie chroni przed zachorowaniem, natomiast w przypadku zachorowania przebieg choroby jest o wiele lżejsze. Pamiętać też należy, że od momentu szczepienia do czasu wykształcenia odporności mija od 2 do 3 tygodni, więc warto zaszczepić się przed rozpoczęciem sezonu grypowego.

Szanowni Państwo

 

Zapraszamy na FB, gdzie również działa nasza strona. Można się z nami kontaktować również poprzez aplikację Messenger.

https://www.facebook.com/Gabinet-Kardiologiczny-Bartosz-Topoli%C5%84ski-424243787735141/

 

 

 

Miażdżyca, zawał, udar. Dodajmy do tego rakotwórcze produkty spalania i mamy doskonały przepis na wieczór przy grillu.

 

- Niestety, wielu pacjentów nie zdaje sobie sprawy, że najczęściej spożywane, smaczne dla podniebienia dania z grilla są jednocześnie zabójcze dla ich układu sercowo-naczyniowego – wzdycha doktor Bartosz Topoliński, kardiolog. – Co nam grozi, jeśli jadamy przyrządzone w taki sposób potrawy? Zaburzenia przemiany lipidowej, czyli hiperlipidemie, a w jej następstwie miażdżyca tętnic i jej powikłania. Na przykład miażdżyca tętnic kończyn dolnych. Czym jest? To zwężenie światła tętnic, które powstaje poprzez  pojawienia się blaszki miażdżycowej. Mówiąc prościej, tłuszcz osadza się pomiędzy warstwami ściany tętnicy i powoduje zwężenie jej światła. To prowadzi do niedokrwienia, bo krew ma problem, aby przecisnąć się przez zwężone tętnice. Niedokrwienie kończyn dolnych wymaga leczenia operacyjnego, a w ostateczności amputacji kończyny – dodaje doktor.

Z pragnieniem nie jest łatwo. Płynów w organizmie nie powinno być za mało (idą upały), ani za dużo. Najlepiej w sam raz. Tylko ile to jest w sam raz?

 

Zacznijmy od odwodnienia, czyli sytuacji, gdy przyjmowanych płynów jest za mało. Gdybyśmy spojrzeli na to, z czego składa się ludzki organizm, ale 90% byłaby to…woda! Nawet więc mały jej ubytek od razu ma duże znaczenie dla zdrowia. Często się tak dzieje u starszych ludzi. U nich często nie działa prawidłowo mechanizm zwany pragnieniem. Po prostu nie chce im się pić a organizm powinien mieć dobowo dostarczane około 2-2,5 litra płynów. Często nie zwracają uwagi na to, ile płynów w ciągu dnia dostarczyli organizmowi. Efekt? Złe samopoczucie, osłabienie, Nawet zaburzenie świadomości czyli utrata kontaktu z osobą odwodnioną, która wymaga natychmiastowej pomoc szpitalnej.

 

A jeśli wody jest za dużo? Czy to w ogóle możliwe, aby wypić za dużo wody?

Rejestracja

  

rejestracja

© 2015 Gabinet Kardiologiczny - Bartosz Topoliński. Wykonanie: Studio WWW | Tanie strony www

Szanowni Państwo, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Akceptuję pliki cookies